Design & WordPress

Wolna strona nie tylko irytuje — po cichu kosztuje Cię klientów. Zanim ktoś zobaczy Twoją ofertę, musi się doczekać, aż strona się załaduje. Część ludzi nie czeka. Zamykają kartę na etapie białego ekranu i nigdy nie dowiesz się, że w ogóle byli.
Dobra wiadomość: wolność strony na WordPress bierze się prawie zawsze z tych samych kilku miejsc — i większość naprawisz sam, bez programisty i bez przepisywania strony od zera.
Najczęstszy winowajca to zdjęcia wrzucone w oryginalnym rozmiarze — plik 4000 px i 3 MB, wyświetlany w okienku szerokim na 600 px. Przeglądarka i tak musi go pobrać w całości. Trzy ruchy: przeskaluj obrazki do realnych wymiarów, skompresuj je i podaj w formacie WebP. Do tego lazy-load, żeby obrazki spod ekranu ładowały się dopiero, gdy użytkownik do nich doscrolluje.
Każda wtyczka dokłada swoje zapytania do bazy i swój JavaScript do strony — nawet ta, której używasz raz w miesiącu. Przejrzyj listę i usuń wszystko, czego realnie nie potrzebujesz. Szczególnie kosztowne są ciężkie page-buildery i wtyczki „do wszystkiego”: robią mnóstwo rzeczy, których na tej stronie nie wykorzystujesz, a ładują się zawsze.
Bez cache WordPress przy każdym wejściu buduje stronę na nowo: odpytuje bazę, składa PHP, renderuje. Cache zapisuje gotową wersję i podaje ją od ręki. To zwykle największy pojedynczy skok szybkości, jaki możesz zrobić jednym kliknięciem. Jeśli masz hosting z LiteSpeed, włącz jego cache; jeśli nie — wystarczy dobra wtyczka cache’ująca.
Najtańszy współdzielony hosting plus przeładowany motyw z demo na 200 sekcji to sufit, którego żadną wtyczką nie przeskoczysz. Lekki, dobrze napisany motyw i sensowny hosting to fundament — reszta optymalizacji dokłada się dopiero na nim. Jeśli strona ma zarabiać, hosting jest kosztem operacyjnym, nie miejscem do oszczędzania ostatnich złotówek.
Twoja strona na światłowodzie i mocnym laptopie zawsze będzie szybka. Klient ogląda ją na telefonie, na zasięgu 4G, w tramwaju. To dwie różne rzeczywistości. Mierz i optymalizuj pod wersję mobilną, bo to ona decyduje o większości wejść — i to ona zwykle wypada gorzej.
Sprawdzian: zmierz stronę w PageSpeed Insights w wersji mobilnej — przed zmianami i po. Bez liczby na starcie nie wiesz, czy cokolwiek naprawiłeś, tylko „czujesz”, że jest szybciej. Czucie kłamie.
Szybkość to nie kosmetyka dla geeków — to pierwszy filtr, przez który musi przejść każdy klient, zanim zobaczy Twoją ofertę. Obrazki, wtyczki, cache, hosting i wersja mobilna. Pięć miejsc, w których odzyskasz sekundy — a każda odzyskana sekunda to ktoś, kto został wystarczająco długo, żeby kupić.
Twoja strona ładuje się za wolno i wiesz, że to kosztuje?