Poradnik

Pytanie numer jeden każdego, kto ma gotowy plik: ile za to brać. Ten poradnik odpowiada na nie metodą, a nie liczbą — bo liczba zależy od twojego rynku, a metoda nie zmienia się nigdy. O tym, jak ułożyć kilka produktów w kolejności, piszę osobno przy drabinie cenowej. Tutaj jest sama kwota.
Klasyczny błąd: „pisałem to trzy tygodnie, więc musi kosztować tyle a tyle”. Klienta nie obchodzi, ile ci to zajęło. Obchodzi go, co z tego będzie miał.
Przy produkcie cyfrowym koszt wytworzenia jest jednorazowy, a sprzedaży może być tysiąc albo dwie. Cena wynika z wartości dla klienta, nie z twojego wysiłku. To działa w obie strony: rzecz zrobiona w godzinę może być warta więcej niż ta pisana miesiąc, jeśli oszczędza więcej czasu.
Każdy produkt cyfrowy oszczędza jedną z trzech rzeczy: czas, pieniądze albo błąd. Ustal, którą.
Szablon oszczędza czas — policz, ile godzin zajęłoby zbudowanie go od zera. Poradnik o wycenie oszczędza pieniądze — policz, ile traci ktoś, kto wycenia za nisko. Poradnik prawny oszczędza błąd — policz koszt tego błędu.
To jest twój punkt odniesienia. Cena bez punktu odniesienia jest zawsze za wysoka, bo klient porównuje ją do zera.
Wejdź na platformy z produktami cyfrowymi i wypisz ceny rzeczy najbliższych twojej. Nie po to, żeby być najtańszym — po to, żeby wiedzieć, w jakim przedziale klient w ogóle się porusza.
Szukasz nie średniej, tylko rozrzutu. Jeśli podobne produkty kosztują od 19 do 199 zł, to znaczy, że cena nie wynika z tematu, tylko z opakowania i pozycji autora. Wtedy masz swobodę.
Ceny produktów cyfrowych układają się w progi, które różnią się nie kwotą, lecz sposobem podejmowania decyzji:
Kilkadziesiąt złotych — decyzja odruchowa, bez zastanowienia. Klient nie porównuje, nie czyta opinii, po prostu klika. Tu żyją checklisty, szablony, ściągi.
Około stu złotych — decyzja świadoma. Klient czyta opis, sprawdza, co dostanie, szuka dowodu. Tu żyje pełny e-book. Wymaga opisu, spisu treści, opinii.
Kilkaset złotych — decyzja porównawcza. Klient zestawia cię z alternatywami, w tym z „zrobię to sam”. Tu żyją pakiety i kursy. Wymaga wiarygodności, której nowa marka jeszcze nie ma.
Wybierz próg, który odpowiada temu, co realnie masz — nie temu, ile chciałbyś zarobić. Produkt za kilkaset złotych bez dowodu społecznego nie sprzeda się nikomu, choćby był świetny.
Zbyt niska cena nie przyciąga klientów — ona ich odstrasza. Przy produkcie cyfrowym cena jest jednym z niewielu sygnałów jakości, jakie klient ma przed zakupem. Ebook za 5 zł czyta się jako „pewnie nic tam nie ma”.
Do tego dochodzi arytmetyka: przy niskiej cenie potrzebujesz wielokrotnie więcej sprzedaży na tę samą kwotę, a każda sprzedaż to potencjalny mail z pytaniem, problem z pobraniem, obsługa. Niska cena nie zmniejsza pracy — zwiększa ją.
Najgorsze, co możesz zrobić, to zmieniać cenę co tydzień, bo „nie sprzedaje się”. Przy małym ruchu brak sprzedaży nie mówi nic o cenie — mówi o ruchu.
Zanim uznasz, że cena jest zła, sprawdź trzy rzeczy w tej kolejności: czy ktokolwiek wchodzi na stronę produktu, czy dochodzi do kasy, czy porzuca płatność. Dopiero porzucanie płatności to sygnał o cenie. Brak wejść to sygnał o kanale.
Cenę podnosisz, gdy przybywa dowodów: opinii, aktualizacji, dodatków. To jest uczciwe i działa — pod warunkiem że nowa cena zostaje. Cena, która skacze w górę i w dół, przestaje cokolwiek znaczyć.
Uwaga przy obniżkach: w komunikacie o promocji cenę odniesienia trzeba podawać uczciwie. Przekreślona kwota, w której produkt nigdy realnie się nie sprzedawał, to nie marketing — to wprowadzanie klienta w błąd, z konsekwencjami wykraczającymi poza reputację.
Skrót przez cały poradnik: nazwij, co klient oszczędza, sprawdź rozrzut cen na rynku, wybierz próg, na który masz dowody, trzymaj cenę miesiąc i dopiero potem wyciągaj wnioski. Nie zaczynaj od pytania „ile chcę zarobić” — ono nie ma związku z tym, ile ktoś zapłaci.
Chcesz gotową bazę pod pierwszy produkt?
Pakiety Akademii PLR dają materiał, szablony i strukturę — zostaje ci przeróbka, cena i sprzedaż.